Kilka słów o ks. Wacławie Basiaku…

Ksiądz Wacław Basiak urodził się 23.03.1947 roku w Chorzowie.

Proboszcz parafii świętej Katarzyny w Jastrzębiu Zdroju, twórca i założyciel Hospicjum Domowego w Jastrzębiu Zdroju imienia księdza Eugeniusza Dutkiewicza SAC. Przez wiele lat służył pomocą w radiowym telefonie zaufania, cierpliwie wysłuchując i wspierając w najtrudniejszych życiowych sytuacjach. Wieloletni wolontariusz Hospicjum Cordis. Pierwszego listopada 2014 roku mianowany Kapelanem Hospicjum Cordis dekretem Arcybiskupa Metropolity Katowickiego Wiktora Skworca. W tym czasie został powołany na funkcję członka zarządu Społecznego Towarzystwa Hospicjum Cordis.

Swoją duszpasterską troską ksiądz Wacław otaczał wszystkich chorych oraz dbał o formację duchową personelu i wolontariuszy. Był nieustannie obecny, odpowiadał na każde wezwanie.
Kapłańską posługę w Hospicjum Cordis spełniał udzielając sakramentów na oddziale stacjonarnym dla dorosłych i dla dzieci oraz w opiece domowej.

Dwa razy w miesiącu odprawiał Mszę świętą dla Stowarzyszenia Wspólnoty „Emmanuel” z Katowic w hospicyjnej Auli. Również podopieczni pobytu dziennego Hospicjum doświadczali Jego zainteresowania, troski i wsparcia. Bez obecności księdza Wacława nie mogło odbyć się żadne spotkanie, zarówno te małe towarzyskie jak i ważne uroczystości i pobytowe wycieczki.

Dzięki wytrwałości naszego Kapelana obchodziliśmy wszystkie święta Roku Liturgicznego. Wszystkie uroczystości celebrowane były w szczególny sposób z dbałością o wystrój i najdrobniejsze szczegóły. Dopiero ciężka choroba zmusiła księdza Wacława do przebywania na stałe na oddziale stacjonarnym naszego Hospicjum. Swoja kapłańską posługę wobec naszych podopiecznych i wszystkich, którzy Go otaczali, odwiedzali spełniał ze spokojem i wytrwałością do końca. Uwagą i troską otaczał tych, którzy Mu posługiwali w chorobie.
Pamiętał o bliskich, znajomych często wspominając ich dobrym słowem i modlitwą. Z wielka radością i wzruszeniem prosił aby nakrywać stolik w Jego hospicyjnym pokoju obrusami wyszywanymi przez swoją Mamę. Odszedł otoczony modlitwą grupy hospicyjnych przyjaciół, ze stułą na ramionach.

Skip to content